Czapnik: Ozusowanie zleceń – cios w pracownika

Przepisy, które w założeniu mają poprawić sytuację tych najmniej zarabiających, w efekcie mogą doprowadzić do drastycznego obniżenia ich wynagrodzeń i powiększenia szarej strefy. Rozwiązaniem problemu jest, m.in. obowiązkowe stosowanie klauzul społecznych w publicznych zamówieniach. Jednak urzędnicy nadal się przed tym wzbraniają.

Od 1 stycznia 2016 na mocy nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach społecznych wszystkie umowy zlecenia zostaną objęte obowiązkową składką ZUS. Przepisy, które wchodzą w życie po nowym roku są odpowiedzią na coraz powszechniejsze wykorzystywanie umów cywilnoprawnych, których stosowanie zmniejsza wpływy do budżetu. Zmusza to polityków do podjęcia prób ratowania finansów publicznych. Zmiana prawa najmocniej dotknie jednak pracowników, którzy coraz częściej – również w ramach zamówień publicznych – współpracują w oparciu o umowy zlecenia.

Dziś wynagrodzenie w branży ochrony i sprzątania wynosi średnio 1500 zł. brutto. Na pensje te wpływają dwa czynniki. Po pierwsze, wysokość stawek w dużej mierze kształtują zamówienia publiczne, które stanowią blisko 60% rynku dla tych sektorów.

W przetargach decydującym kryterium wciąż pozostaje cena. Nie inaczej jest w przypadku prywatnych podmiotów, dla których cięcie kosztów z reguły wiąże się z obniżaniem wynagrodzeń.

Zleceniobiorcy często podpisują – wymagane przez zleceniodawcę – dwie umowy zlecenia, co jest zgodnie z obowiązującym dziś prawem. Od tej niższej odprowadzane są składki i podatek, od drugiej, na wyższą kwotę wyłącznie podatek. Zatrudnienie zostają – dzięki temu objęci ubezpieczeniem zdrowotnym, uzyskując wynagrodzenie wyższe aniżeli w przypadku ozusowania obydwu umów (różnica od kilkunastu do kilkudziesięciu procent). Nadszarpuje to jednak budżet finansów publicznych.

Coraz popularniejszy outsourcing usług, a także upowszechniające się umowy cywilnoprawne sprawiają, że tysiące ludzi w Polsce pracuje poniżej jakichkolwiek standardów. Dziś szansą na otrzymanie płacy minimalnej (1750 zł brutto) w tych branżach jest praca średnio 250-300h w miesiącu. Ozusowanie oznacza w praktyce większy koszt dla pracodawcy i zamawiającego. Kto go pokryje? Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że będą to zatrudnieni na umowę cywilnoprawną współpracownicy.

Po wejściu w życie nowych przepisów ich zarobki drastycznie spadną. Wyjściem z tej sytuacji będzie zwiększenie liczby przepracowanych godzin, co stanowi rażące naruszenie godności tych ludzi. Oczywiście, gdyby za zmianą prawa szły zwiększone nakłady finansowe na ochronę i sprzątanie, sprawa wyglądałaby inaczej. Obawiam się jednak, że nie pójdą.

Outosurcing tych usług motywowany jest przecież chęcią obniżenia kosztów. W tym wszystkim nie uwzględnia się jeszcze inflacji, która powinna waloryzować wynagrodzenia, a tego nie robi. Zamawiający wskazują bowiem coraz częściej na spadek płac w tych sektorach.
Walcząc o kontrakty firmy z roku na rok obniżają pensję  zatrudnianym na umowy zlecenie współpracownikom, tłumacząc to wzrastającą konkurencją. Administracja też niechętnie zwiększa środki na te cele. Bez zmiany przepisów, które wprowadzałyby minimalna stawkę godzinową problem nie zniknie. W kampanii przedwyborczej politycy wszystkich frakcji przerzucają się obietnicami w zakresie jej ustanowienia. Dziś w przypadku umów o pracę wynosi ona około 16 zł. brutto. Zdaniem Michała Kulczyckiego z NSZZ Solidarność Pracowników Ochrony „obowiązkowe odprowadzanie składek od wszystkich umów zleceń od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, które ma obowiązywać od stycznia 2016 roku, jeszcze pogorszy sytuację i powiększy szarą strefę. Pieniądze będą płacone pod stołem”.

Rozwiązaniem, które może zwiększyć odsetek umów o pracę w tym sektorze są klauzule społeczne w zamówieniach publicznych, realizowanych przez administrację. Z prowadzonego  przez nas monitoringu wynika jednak, że wciąż stanowią one jednak niewykorzystany potencjał w zakresie podnoszenia standardów zatrudnienia.

W okresie od lipca 2014 do czerwca 2015 przebadaliśmy ponad 2 tys. postępowań na roboty budowlane, usługi oraz dostawy. Wymóg zatrudnienia na umowę o pracę zastosowano zaledwie w 28 przypadkach (!) Dlatego tak ważne jest by przedstawiciele władz i lokalni decydenci deklarowali zainteresowanie tymi kwestiami w zamówieniach – „My to zrobiliśmy w ministerstwie – w przetargu na ochronę i dbanie o czystość, wszędzie zapisaliśmy w przetargu ilość umów etatowych. Dziś wszyscy ochroniarze i wszyscy, którzy dbają o czystość w ministerstwie są zatrudnieni na etacie. To jest kierunek, jaki trzeba przyjąć” – mówił Minister Pracy i Polityki Społecznej, Władysław Kosiniak Kamysz.  Do zmian zachęcała także Premier Ewa Kopacz. „– Będziemy promować w punktacji te przedsiębiorstwa, w których przede wszystkim są umowy o pracę, a nie umowy śmieciowe” – zapowiedziała na konferencji po wyjazdowym posiedzeniu rządu we Wrocławiu.

Zamówienia publiczne mogą, a nawet powinny stanowić narzędzie realizacji celów pozaekonomicznych. Służą one bowiem nie tylko zaspokajaniu bieżących potrzeb instytucji, ale pośrednio także rozwiązywaniu problemów społecznych. Nowe przepisy są sposobem na poprawę stanu firnów publicznych. Ich wprowadzenie odbije się jednak najdotkliwiej na tych, którym powinny pomagać – najbiedniejszych.

IMG_7179_hr (2)

Marta Czapnik, analityk, badaczka w Fundacji CentrumCSR.PL