Duda: Spory o klauzule społeczne na międzynarodowej konferencji w Łodzi

k-dudaSkuteczne narzędzia walki z nadużyciami pracodawców – a może nadmierna regulacja rynku pracy?

Dwugłos w tej sprawie słyszany był na konferencji „Reforma Prawa zamówień publicznych. Aspekty społeczne w zamówieniach publicznych”, którą IZZP objął swoim patronatem.

Instytut reprezentowała na niej Katarzyna Duda, która w jej trakcie opowiadała o akcji „żółtych kartek” oraz sytuacji pracowników sektora ochrony i sprzątania przed nowelizacją ustawy – zapraszamy do lektury jej relacji.

Zastępca Głównego Inspektora Pracy Dariusz Mińkowski pozytywnie ocenił wprowadzenie obligatoryjnej klauzuli propracowniczej w przetargach.

Na postawie działań kontrolnych prowadzonych przez PIP stwierdził, że klauzula ta jest skutecznym narzędziem eliminowania z rynku umów cywilnoprawnych w przypadkach, gdy pracodawca powinien zawrzeć z pracownikiem umowę o pracę. Dodał przy tym, że w związku z reformą ustawodawca nie nałożył żadnych nowych zadań na Inspekcję i zasugerował, że być należałoby to zmienić.

Poinformował, że PIP oraz Urząd Zamówień Publicznych podjęły rozmowy w przedmiocie tej nowelizacji. Dialog między instytucjami dotyczył potrzeby ścisłej kontroli przez Państwową Inspekcję Pracy firm, które podpisały umowy o realizacji zamówienia publicznego po wejściu w życie propracowniczej nowelizacji.

Skrzywdzeni pracodawcy?

Maciej Gnela z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie wyraził odmienne stanowisko stwierdzając, że reforma zamówień publicznych jest działaniem pochopnym i może przyczyniać się do dyskryminacji osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

System zamówień publicznych ignorować ma jego zdaniem przez ową nowelizację przedsiębiorców oraz ingeruje w zasadę swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Zdaniem prelegenta przedsiębiorcy wykonują ważną społecznie pracę (zwalczanie bezrobocia), a zamówienia publiczne poprzez wspomniane zapisy defaworyzują i uniemożliwiają skuteczne rozwiązywanie ważnych problemów społecznych.

Gnela podał przykład pilarzy pracujących w Lasach Państwowych, którzy w rozmowach z nim nie wyobrażali sobie innej podstawy zatrudnienia niż umowy cywilnoprawne bądź prowadzenie własnej działalności gospodarczej.

W odpowiedzi na to stwierdzenie Mińkowski zauważył jednak, że jest to niewłaściwy casus, wskazując na związek dużej liczby wypadków w tym zawodzie z zatrudnieniem niepodlegającym przepisom Kodeksu pracy.

Agnieszka Piwowarczyk z Uniwersytetu Śląskiego mówiła o wpływie reformy na sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Jej zdaniem nowelizacja skutkuje przerzuceniem na zamawiających problemów rynku pracy. Zamawiający nie mają tymczasem kompetencji aby móc określić, które czynności wypełniają przesłanki stosunki pracy.

Stwierdziła ponadto, że ideą stojącą za szeregiem zmian było otwarcie rynku zamówień publicznych na sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Klauzula propracownicza w zamówieniach publicznych jej zdaniem najbardziej uderza w małe firmy, gdyż „duże podmioty sobie zawsze poradzą”. Uznała, że umowa o pracę nie jest szerzej stosowana z powodu związanych z nią obciążeń. Zaproponowała w związku z tym zniesienie np. obowiązkowych składek na ubezpieczenie społeczne.

Podczas dyskusji zadane zostało pytanie o to, czy w przypadku gdy pracownik nie chce być zatrudniony na podstawie umowy o pracę istnieje możliwość wyłączenia ze stosowania wspomnianej klauzuli. Przedstawicielka Urzędu Zamówień Publicznych Izabela Fundowicz wyraziła negatywne stanowisko wobec takiej propozycji uznając, że stworzyłoby to pole do nadużyć ze strony pracodawców.

Pojawiły się również wypowiedzi uznające przepis za nadmierną regulację, będącą tak naprawdę powtórzeniem zapisu Kodeksu pracy. Zarzucono, że problemy kilku branż przenosi się na cały rynek – patologiami miały być dotknięte jedynie branża sprzątania oraz ochrony, reforma zaś niesłusznie również dotknęła wszystkich pozostałych. Nie brakowało jednak wielu głosów za tym, że klauzula propracownicza jest cennym osiągnięciem.

Ekonomia społeczna

Lidia Węsierska-Chyc, Kierownik Wielkopolskiego Centrum Ekonomii Solidarnej, podniosła kwestię niedostatecznego wsparcia przez państwo spółdzielni socjalnych. Zauważyła, że jeśli chodzi o te podmioty przeznacza się środki finansowe głównie na ich powstanie – oferują je różnego rodzaju programy europejskie oraz krajowe. W późniejszym okresie nie dba się natomiast o ich utrzymanie się na rynku, przez co często upadają po wyczerpaniu się środków na ich start.

Prelegentka wyraziła liczy na pojawienie się woli współpracy między samorządem a spółdzielniami, której dziś ma niestety brakować. Można się z nią spotykać jedynie w kilku przypadkach, będących wyjątkami potwierdzającymi regułę, że sektor spółdzielczy nie jest przez samorządy traktowany jako naturalny partner do realizacji zadań publicznych.

Za dobrą praktykę posłużyła gmina Brzeziny, która od maja 2012 roku realizuje w ten sposób większość usług komunalnych w mieście – utrzymanie czystości, pielęgnację zieleni, naprawę i remonty dróg, odśnieżanie, prowadzenie sortowni odpadów komunalnych oraz kompostownia. Zatrudnienie w spółdzielni osób dotychczas bezrobotnych generuje w gminnej kasie oszczędności rzędu do 20%.